6/ Prorok

Każdy święty obdarzony jest jedynymi w swoim rodzaju darami od Boga. W relacjach o o. Honoracie zachowało się wiele świadectw o tym, że jego kierownictwo duchowe i posługa sakramentalna ubogacone były proroctwami, które najczęściej dotyczyły wyboru powołania.

Br. Stanisław Szczech tak opisuje jedno z proroctw: „Śp. Matka Wacława Felicjanka opowiadała, że żyjąc jeszcze w świecie, spowiadała się przed Ojcem Honoratem, - gdy później zachorowała i Ojciec się dowiedział o jej chorobie, zapytał znajomej «jak się ma siostra Felicjanka?» Gdy chorej o tym powiedzieli, oburzyła się, mówiąc «Jeden raz byłam u spowiedzi u tego księdza i już mnie nazywa Felicjanką», ponieważ nigdy o tym nie myślała, a o zamążpójściu nie wątpiła. Stało się jednak przeciwnie, bo wkrótce ta sama osoba wstąpiła do Felicjanek i w tym Zakonie żyła i umarła świątobliwie. Więc przepowiednia Sługi Bożego spełniła się w zupełności".

S. Ludwika Gąsiorowska, niepokalanka, opisała przepowiednie, które wypełniły się tak, jak to przedstawił Honorat: „Odbywając spowiedź generalną przed Ojcem Honoratem wraz z moją siostrą rodzoną takie zdanie powiedział Ojciec do mojej siostry: «ty zostaniesz przy rodzicach, a siostra twoja opuści dom rodzinny i wstąpi do Zgromadzenia i będzie prowadziła życie ściśle zakonne» i tak się wkrótce stało. Również jednej z sióstr naszego Zgromadzenia, będącej już po ślubach wieczystych przepowiedział, że wystąpi i skończy życie poza zakonem i tak się stało, jeszcze za życia Ojca Honorata. Także jednej ze swych penitentek przepowiedział, że nie wytrwa w zakonie i wyjdzie za mąż, a dopiero jej córka będzie zakonnicą i istotnie tak się w zupełności stało".

Dar proroctwa tłumaczył różne dziwne na pozór zachowania Honorata wobec niektórych osób. Znając przyszłość, Honorat był tak pewny tego, co się stanie, że nie zważał na okoliczności i opinie, które temu przeczyły. Taką sytuację opisała Róża Godecka: „Opowiadała mi śp. Matka Elżbieta (Stummer), że Ojciec miał nadzwyczajny dar poznawania dusz. Jedna młoda panna chciała koniecznie wstąpić do felicjanek, ale Ojciec jej powiedział, że nie ma powołania i powinna za mąż iść. Ona jednak nie uwierzyła Ojcu, pojechała do Krakowa i tam przyjętą została do felicjanek. Imię zakonne miała Henryka, nowicjat odprawiała przy M. Elżbiecie, która tam wtedy była mistrzynią nowicjatu. Sprawowała się wzorowo. Matka pisała Ojcu o wszystkich nowicjuszkach i o niej, ale Ojciec, który o każdej coś choć parę słów odpisał, o niej nigdy nie wspominał. «Pomyślałam sobie, mówiła Matka, że choć raz Ojciec się omylił, bo taka dobra dusza, a Ojciec ją jakby ignoruje, ale Ojciec się nie omylił. Po 8 latach wystąpiła i wyszła za mąż za wdowca z dwojgiem dzieci»".


W: W szkole świętości błogosławionego Honorata, pod red. T. Płonki OFMCap., Sandomierz-Zakroczym 2008.