73. „Poruszyła mnie dobroć Ojca przyjmującego syna"

„Poruszyła mnie dobroć Ojca przyjmującego syna i rzucającego mu się na szyję, szczególnie, gdy stosowałem ją do Boga i siebie. Zaiste Bóg tylko mógł taką przypowieść ułożyć i o takiej dobroci pomyśleć" (ND, 340). Dwadzieścia trzy lata później w notach rekolekcyjnych z 1899 roku błogosławiony Honorat tak objaśnia przypowieść o synu marnotrawnym: „Tegoż dnia przy rozmyślaniu o synu marnotrawnym poznałem dobroć Bożą względem siebie, która za grzechy moje odpłaciła szatą pierwszorzędną (kapłaństwem), pierścieniem (znakiem miłości oblubieńczej), obuwiem, posiłkiem dla ciała i duszy, ciągłym weselem" (ND, 408-409). Dwa lata później: „Sumienie mi wyrzuciło, że ja nie tylko na świecie rozproszyłem majętność duchową, czyli dary Boże, ale i w zakonie, bo kto nie czyni dla Boga jedynie, ten rozprasza" (ND, 414).

Najpiękniejsze zdanie jakie mogło wyjść z ust człowieczych to wypowiedź: „Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem Ciebie" (Łk 15,18). I jeszcze piękniejszy jest moment, kiedy wypowiadane są te słowa. Syn marnotrawny w ramionach Ojca, tak jak to widzimy na genialnym płótnie malarskim Rembrandta. Jest to obraz Bożego Miłosierdzia uwydatniający delikatność, wspaniałomyślność i szczodrość Bożej dobroci. Taki obraz Miłosiernego Ojca musiał mieć przed swymi oczami błogosławiony Honorat, co potwierdza trzykrotny zapis tej sceny miłosierdzia w jego Notatniku. Zestawiał go nie tylko z własnymi przeżyciami, ale i z wielkim żarem wewnętrznym przenosił go do wspólnoty pracującej wśród córek marnotrawnych. „Wielkie to bowiem i niełatwe zadanie - pisał w przywoływanej ankiecie Przeglądu Powszechnego" z 1906 roku - służyć dziewczętom upadłym i zbłąkanym. Siostry wyszukują je po szpitalach, więzieniach, zaułkach i innych kryjówkach grzechu, a miłością i cierpliwością przywodzą je do poprawy, wyprowadzając na użytecznych członków społeczeństwa. [...] Zgromadzenie to ma przed sobą wielkie pole w zakładaniu przytułków noclegowych dla włóczęgów, domów poprawy dla małoletnich przestępców, ochronek dla podrzutków i dzieci zbrodniarzy; w rozciąganiu opieki nad kobietami wychodzącymi z więzienia i podawaniu im pomocy oraz w pełnieniu obowiązków dozorczyń więziennych" (ŻU, 183).

Czy ta zachęta błogosławionego kapucyna przyniesie nam dziś podobne skojarzenia z jakże dziś aktualnym obrazem ewangelicznego syna marnotrawnego i miłosiernego Ojca?

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza